Mass media

0

Od pojawienia się urządzeń wytwarzających obrazy to raczej mass media, a nie ludzie, opowiadają dzieciom historie. Ponieważ byliśmy społeczeństwem technicznym (wierzyliśmy w dostojność i siłę techniki), stawialiśmy telewizory obok tosterów i samochodów, myśląc: „Oto kolejna maszyna, która będzie służyć mnie i mojej rodzinie. Nie może wyrządzić nikomu żadnej szkody. Kiedy się zepsuje, kupię następną”. W ciągu mniej więcej trzydziestu lat maszyny wytwarzające obrazy stopniowo przejęły gawędziarską funkcję, funkcję, której odbieramy na siłę świętość i głęboką subtelność (nie tylko dla dorastającego dziecka)… żebyśmy tylko nie pomylili jej z opiekaniem kawałka chleba w tosterze, wkręcaniem śrubki za pomocą elektrycznego wkrętaka albo wprowadzaniem kolejnych numerów do kalkulatora czy komputera. Kreowanie obrazów to opowiadanie historii, a opowiadanie historii to jeden z podstawowych sposobów kształtowania tożsamości młodego człowieka. Jednocześnie zaniedbaliśmy również oddziaływanie na mózg maszyn tworzących obrazy. I tak nie poświęcaliśmy mu (ani biochemii) większej uwagi, więc dlaczego miałoby być inaczej teraz, kiedy w grę zaczęły wchodzić mass media?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *