MASS MEDIA TO CZŁONKOWIE RODZIN

0

Przeciętny nastolatek spędza w domu wiele czasu, wchodząc w relacje nie ze swoją rodziną, lecz z osobami i bodźcami ze swojego wirtualnego świata. Co najmniej godzinę dziennie spędza przed komputerem. Kilka godzin dziennie siedzi przed telewizorem. Przed pójściem do łóżka przygląda się przez chwilę Michealowi Jordanowi. Zasypiając, spogląda na wycięte z pisma „People” zdjęcia łamiących serca nastolatek. Taki chłopiec kocha mamę, tatę, przyjaciół i rodzinę. Lubi towarzystwo swoich nauczycieli, osób z przykościelnej grupy, sąsiadów. Czuje się związany z wszystkimi tymi osobami i ich otoczeniem – domem, Kościołem, szkołą, podwórkiem, które wzmacniają te więzi. Czuje się tak samo związany z tymi, których nigdy nie spotkał naprawdę – z telewizji, plakatów, Internetu. Wiele osób z jego otoczenia, łącznie z rodzicami, nie sądzi, by więzy z Michaelem Jordanem, Rayem Gunem z Internetu czy AliciąSilverstone były naprawdę silne. W końcu zostały ukształtowane za pośrednictwem urządzenia czy papieru. Osoby te są jednak w błędzie. Więzy, które łączą go z tymi wirtualnymi przyjaciółmi, są więzami rodzinnymi. Zaprasza Michaela Jordana, by zamieszkał w jego pokoju. W tym samym pokoju spotyka się z Jerrym Seinfeldem. Tutaj też dokonuje dokładnych oględzin Alicii Silverstone. W swoim pokoju spotyka internetowych przyjaciół z całego świata. To oni radzą mu, co ma jeść, jak radzić sobie z wyzwaniami, jak wyglądać. Stanowią coś w rodzaju moralnego drogowskazu. Mieszkają w jego domu. Razem z nim jedzą, przesiadują, oddają się marzeniom. Niekiedy wydaje się, że rozumieją go lepiej niż rodzice, nawet jego przyjaciele, a już z pewnością lepiej niż jego nauczyciele i inni znajomi. Stanowią jego „niewidzialną” rodzinę – namacalni jako obrazki czy głos z komputera, lecz niewidzialni jako członkowie rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *