PRZEPISY DOTYCZĄCE ROZDZIELNEJ EDUKACJI

0

Aczkolwiek użyteczna w tamtych czasach, logika ta jest dzisiaj zbytnim uproszczeniem, gdyż nie bierze pod uwagę innych czynników ludzkich poza płcią i klasowością. Nie bierze pod uwagę seksualnej biologii dorastającej młodzieży i związanych z nią napięć przenoszonych do środowiska koedukacyjnego. Nie bierze pod uwagę rozmaitych stylów uczenia się i kryzysów, które pojawiają się, gdy dziecko nie odnosi sukcesów szkolnych ze względu na swoją płeć i nauczyciela, który nie rozumie, czym powinny się różnić procesy kształcenia chłopców i dziewcząt. Nie bierze pod uwagę potrzeby wytwarzania więzi z przedstawicielami tej samej płci, więzi, która w okresie dorastania jest nierzadko najsilniejszym i najbardziej pomocnym czynnikiem wychowawczym – tak w domu, jak i w szkole. Nie bierze pod uwagę drzemiącego w chłopcach i dziewczętach naturalnego popędu rozwojowego do samookreślania się według własnej płci i znajdowania jednolitych pod względem płci grup. W nich właśnie odnajdują klucz do siebie samych, ale również szukają bezpieczeństwa, gdy stoją w obliczu problemów związanych ze szkołą, samorozwojem, życiem w ogóle. I wreszcie – nie bierze pod uwagę, że stałe wspólne przebywanie chłopców i dziewcząt wywołuje presję psychospołeczną, z jaką system koedukacyjny z założenia nie umie sobie poradzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *