Surowe warunki

0

Decyzja Kershnera była wprawdzie ryzykowna, ale dzięki niej młodzi dużo przeżyli; między innymi zamieć śnieżną i związane z nią surowe warunki, własny strach, własne radości. Rodziny również przeszły swoją porcję nerwów, oglądając w wiadomościach burzę śnieżną i na równi z chłopcami doświadczając własnego rytuału przejścia. Każdy taki proces, w którym Matka Natura zrównuje z sobą wszystkich ludzi, obejmuje przeżycia duchowe. Wszystkie osoby weń zaangażowane odczuwają intensywność prawdziwego życia każdą komórką ciała, a później wracają do rzeczywistości. Nic potem nie wydaje się już takie samo. Kershner w cudowny sposób zakończył opisywanie podróży syna, uznając, że było to też wydarzenie o ogromnym znaczeniu dla niego samego: „Od tamtego dnia uważam, że ta podróż naprawdę była ważnym rytuałem przejściaf…) Przejście takie nazywa się «pozwolić odejść» i najczęściej przybiera postać długiej, oblodzonej drogi o kiepskiej widoczności”. Oprócz uświadamiania chłopcu, że pewne rytuały w sposób naturalny są jego udziałem, powinniśmy także stworzyć jakiś rytuał, który będziemy co pewien czas powtarzać (dokonując w nim niezbędnych zmian z udziałem nastolatka). Będziemy postępować tak jak Indianie, którzy zbierają się co roku o określonej porze dla odnowienia rytuału. Pamiętam, jak kiedyś mój kolega, Indianin, mówił mi, że jego zdaniem dorastający chłopak powinien doświadczać pewnego rytuału duchowego co miesiąc. „Czyż nie dzieje się tak u kobiety?” – pytał retorycznie. – „Co miesiąc doświadcza duchowego i biologicznego rytuału menstruacji. Mężczyzna powinien tak samo”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *