Towarzystwo

0

Jako że zawsze lubiłem rozmawiać z ludźmi, a w towarzystwie tego nieco zwariowanego faceta nie czułem normalnego zażenowania, zadawałem mu pytania na temat Wietnamu. Odnosiłem wrażenie, że jest mężczyzną dlatego, że brał udział w wojnie. Ja ciągle czułem się jeszcze chłopcem, swego rodzaju oszustem w królestwie mężczyzn, chociaż byłem w wieku poborowym, skończyłem średnią szkołę, mogłem legalnie pić alkohol, miałem znajomych z własnymi dziećmi i wyglądałem jak mężczyzna. Chciałem napoić się męskością tego żołnierza, chociaż bardziej przypominał zakłopotany, zaniedbany, przerażony relikt wojownika, którego przygody nie wyszły mu na dobre.
Mówił trochę o wojnie, potem zaczął o niej krzyczeć. To jeszcze bardziej roznieciło romantyczne pojmowanie jego męskości oraz mojej niedorosłości. Do dzisiaj dokładnie pamiętam tego żołnierza, moje uczucie szczęścia, że nie musiałem walczyć w tej okrutnej wojnie, i smutku zarazem, że nie musiałem walczyć w tej pięknej wojnie. Jak każdy młody mężczyzna, pomimo całej mojej „inteligencji” i nastawień antywojennych, chciałem być mężczyzną, mieć konkretną możliwość pokazania, że nim jestem. Jak każdy młody mężczyzna do pewnego stopnia zazdro-
ściłem żołnierzowi, który poświęcił swoją młodość i stał się mężczyzną w oczyszczającym ogniu samopoświęcenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *