Wytrzymałem próbę, na którą wystawił mnie doktor Herzog

0

W ciągu następnych miesięcy i lat stałem się jego protegowanym, a później, jako dorosły mężczyzna, jego przyjacielem. Będąc jeszcze na studiach, często opiekowałem się jego dziećmi, zmieniałem pieluszki jego najmłodszej córce. Stałem się dobrym partnerem do rozmowy dla jego żony, Jean, którą bardzo lubiłem, ale z którą dzieliły mnie poglądy na wiele zagadnień społecznych. Uczyłem się na pamięć poezji Chaucera. Dzięki doktorowi Herzogowi miałem jedne z największych osiągnięć akademickich wśród moich kolegów. Nauczył mnie grać w piłkę nożną. Podziwiał mnie tak samo, jak ze mnie żartował. Kiedy zabrał swoją rodzinę na rok do Europy, zamieszkałem w jego domu. Wprowadził mnie do życia swojego rodzeństwa, bratanków i siostrzeńców. Do jego rodziców zwracałem się, podobnie jak jego dzieci, „Oma” i „Opa”. Doktor Herzog i jego klan zaadoptowali mnie, a ja zaadoptowałem ich. Gdyby nie on, nie byłbym tym, kim teraz jestem. Mniej byłoby we mnie mężczyzny. Nie byłbym nim w pełni, to znaczy nie do końca opuściłbym trzeci etap dojrzewania. Moim wielkim szczęściem było posiadanie nie tylko nauczycieli, trenerów, starszych, mentorów, rodziców, lecz także – na etapie trzecim – trzeciego rodzica. Niedawno doktora Herzoga przedstawiono radzie uczelnianej do tytułu profesora. Miałem zaszczyt dołączyć się do grona osób popierających jego kandydaturę. Napisałem, że uważam go za osobę, która, oprócz moich rodziców, miała największy wpływ na moje życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *