Zależeć na czymś

0

Nie wolno im było korzystać z naszego samochodu ani niczego, na czym nam zależało, by angażować się w zachowania, których im zabranialiśmy, na przykład zażywanie narkotyków, brak szacunku dla dziewcząt, wchodzenie na drogę przestępczą. To był dobry sposób ograniczania możliwości ściągnięcia sobie na głowę kłopotów. Musieli skończyć swoje zadania, zanim zaczęli się bawić czy zajmować własnymi sprawami. Mogli negocjować zmianę kolejności, a wtedy my nie narzekaliśmy na to, że wypełniają swoje obowiązki później. Nauczyliśmy ich, że ten, kto odkłada obowiązki na później, do niczego w życiu nie dochodzi. Co roku zwiększaliśmy zakres ich obowiązków i przywilejów. Stawali się coraz bardziej samodzielni, a my staliśmy z boku, gotowi do pomocy. Dobrze jednak wiedzieli, że nie mogą łamać podstawowych zasad. Jeżeli zdarzyło im się złamać którąś z nich – „zasadę zaufania”, jak to określa mój najstarszy syn – wówczas konsekwencje były poważne. Nie wiem, czy takie zasady byłyby przez wszystkich do przyjęcia. U nas zdawały egzamin. Dzisiaj słyszę, jak mój syn mówi do swoich dzieci: „Dopóki mieszkasz w tym domu, będziesz…” Muszę się wtedy uśmiechnąć. Zachowuje się tak, jak kiedyś Jack i ja w stosunku do niego. v

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *